Studium w szkarłacie - Arthur Conan Doyle
Tytuł: Studium w szkarłacie
Kolekcja:
Ocena:
Wydawnictwo:
Liczba stron: 179
Data wydania: 1887

Raz na jakiś czas warto sięgnąć po klasykę. Taka myśl przyświecała mi, gdy brałem do ręki pierwszy tom przygód Sherlocka Holmesa, czyli "Studium w szkarłacie". Poza tym Sherlock to postać kultowa, która na stałe weszła do codziennego języka, dlatego z pewnym zawstydzeniem przyznawałem się do tej pory, że nie przeczytałem żadnego z opowiadań ani powieści napisanych przez Arthura Conana Doyle'a. Dziś już nie muszę się rumienić z tego powodu 😉

Drogi Watsonie - czyli Holmes spotyka Watsona

Doktor Watson dochodzi do siebie po ciężkiej chorobie. Wskutek wielotygodniowej niedyspozycji Watson znalazł się w trudnej sytuacji finansowej, która zmusiła go do szukania nowego mieszkania, które dzieliłby ze współlokatorem, by ograniczyć koszty. W ten sposób, niejako przypadkowo, spotyka szalenie ekscentrycznego Sherlocka Holmesa. Panowie dość szybko dochodzą do porozumienia i zaprzyjaźniają się, choć Watson zachowuje wobec osoby Holmesa pewien dystans, zwłaszcza że nie do końca wiadomo, czym zajmuje się Sherlock. Zagadka ta wyjaśnia się, gdy do Holmesa przychodzi policjant z prośbą o pomoc w rozwiązaniu niezwykle tajemniczej sprawy. Sherlock z nadzwyczajną ekstrawagancją podejmuje się rozwiązania sprawy i przy okazji angażuje do niej Watsona. A tajemnica będzie prowadzić do historii wielkiej miłości, straty i zemsty.

Studium w szkarłacie - Arthur Conan Doyle - czytoholik

Liga niezwykłych dżentelmenów

To, co najbardziej przypadło mi do gustu w powieści Doyle'a to postać samego Sherlocka Holmesa. Bardzo spodobał mi się sposób jego postępowania, niezachwiana pewność siebie i to swoiste poczucie wyższości wobec funkcjonariuszy policji. Nie sposób nie polubić tego odrobinę zarozumiałego Brytyjczyka. W dodatku świetnie się czyta tę książkę mając na uwadze ten język, wzajemne poszanowanie się bohaterów, sposób prowadzenia rozmów. Ach, ta kindersztuba! 🙂 W tym elemencie "Studium w szkarłacie" wydało mi się podobne do powieści Agathy Christie, których bohaterem jest Herkules Poirot. Zresztą nie sposób uciec od porównywania obu tych niezwykłych detektywów, zwłaszcza że oboje kierują się głównie logiką, są przekonani o własnej wyjątkowości i nieco opryskliwi dla otoczenia.

Inną zaletą tej książki jest to, że narracja jest pierwszoosobowa, a historię opowiada jeden z jej bohaterów - doktor Watson. Dzięki temu opowieść ta zyskuje nieco bardziej personalny i rzeczywisty wymiar. Niestety to koniec plusów. Bo to, czego najbardziej oczekiwałem, to misternie opracowana tajemnicza sprawa, którą rozpracowuje genialny detektyw. Tymczasem w powieści sama zagadka jest mało ciekawa, bo właściwie niewiele było tam zagadki. Owszem, Holmes rozwiązuje sprawę w sposób niedostępny dla innych śmiertelników, ale następuję to dość szybko, a potem jest druga część, która opowiada historię będącą tłem dla zbrodni, którą wyjaśnić miał Sherlock. Całość jest interesująca, ale nie jakoś szczególnie wciągająca.

Podsumowanie: Czy to holik?

Raczej nie. "Studium w szkarłacie" to dość ciekawa powieść, której największą zaletą jest świetnie zarysowana postać Sherlocka Holmesa. By poznać tego nieprzeciętnego detektywa warto przeczytać książkę Doyle'a. Niestety powieść sama w sobie nie jest mocno intrygująca i pozostawiła we mnie pewien niedosyt. By wyzbyć się tego uczucia pewnie sięgnę po kolejny tom przygód Sherlocka z nadzieją, że powieść ta będzie bardziej rozbudowana i wciągająca.

Być może zagorzali fani przygód Holmesa mnie ukamienują, ale dla mnie "Studium w szkarłacie" to po prostu przyjemna książeczka do przeczytania przy popołudniowej kawce. Trochę za mało emocji i tajemniczości. Mam nadzieję, że kolejne tomy to zmienią 🙂

 

czytoholik

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.