Miasto niepokoju - Dennis Lehane
Tytuł: Miasto niepokoju
Gatunek:
Kolekcja:
Ocena:
Wydawnictwo:
Liczba stron: 648
Data wydania: 2008

Na kłopoty... Lehane 😉 Tak mógłbym zawsze śmiało powiedzieć. Bo gdy nie mam pomysłu, po jaką książkę sięgnąć, to zawsze z pomocą przychodzi mi Dennis Lehane. Tym razem zanurzyłem się w świat Ameryki w latach I Wojny Światowej i tuż po jej zakończeniu, a ściślej - Bostonu w czasach niepokoju. Bo "Miasto niepokoju" to monumentalna powieść o potędze rodziny, miłości i władzy. Książka ta otwiera cykl o Joe Coughlinie, a ja już się cieszę, że są kolejne części 🙂

Jak zachować pokój w czasach niepokoju

Boston. Co dla czytelników Lehane'a nie jest żadną nowością, wszak większość (nieomal wszystkie) powieści tego autora rozgrywają się właśnie w tym mieście. Ale nie jest to współczesny Boston. Bo akcja rozgrywa się w końcówce drugiego dziesięciolecia XX wieku. W czasach niespokojnych, bo trwa wojna, choć toczy się ona za oceanem. Jednak macki jej okropności zbierają żniwa także wśród tych, którzy nie biorą w niej bezpośredniego udziału. Bo wskutek wojny w Ameryce szerzy się bieda, rosną konflikty i niepokoje. Ale wojna to nie jedyny problem. Napięcia, spory i rozłamy wybuchają na tle rasowym, ekonomicznym i zawodowym. Dotykają całych rodzin, współpracowników, sąsiadów. Sytuacja jest tak gęsta, że wystarczy jedynie iskra, by nastąpił wybuch. A w tle pojawiają się jeszcze rodzące się związki zawodowe oraz komuniści jątrzący i nawołujący do walk klasowych. Punkt wrzenia jest bliski.

Danny, Luther i Babe - historia nieznana

W tym czasie Aiden "Danny" Coughlin, młody policjant, o silnym charakterze i jednoznacznym systemie wartości, ale i lubiący iść pod prąd, otrzymuje arcytrudne zadanie. Ma przeniknąć do środowisk raczkujących związków zawodowych, grup sympatyzujących z komunistami i anarchistami, by je zinfiltrować. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo Danny jest synem znanego bostońskiego kapitana policji o dość radykalnych poglądach, o czym wielu wie. W dodatku grupy zrzeszające niezadowolonych robotników są dość podejrzliwe i ostrożne. A Danny szybko się przekona, że to w co do tej pory wierzył, nie wygląda zupełnie tak, jak mu się wydawało.

Na przeciwległym biegunie znajduje się Luther Laurence, czarnoskóry młodzieniec, którego pasją jest baseball, ale w owych czasach liga zawodowa ogranicza się jedynie do białych. Luther usłużnie pracuje dla białych i stara się nie wychylać, ale stanie przed sytuacją, która zmusi go do gruntownej zmiany życia i podjęcia decyzji, które zaważą na całej jego przyszłości. O ile jest przed nim jeszcze jakaś przyszłość.

Zupełnie inne spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość ma Babe Ruth - niezwykle popularny baseballista, o którego usługi walczą pierwszoligowe kluby. Życie wydaje mu się nieskomplikowane, bo przecież toczy się jedynie wokół białej piłki, pałki i baz, które trzeba obiec, by osiągnąć sławę i pieniądze. Jednak i on stanie na rozdrożu i postawi sobie pytania, nad którymi nigdy do tej pory się nie zastanawiał. Niepokój dopadnie także jego, a sytuacja w mieście stanie się również zagrożeniem dla jego świata.

Miasto niepokoju - Dennis Lehane - czytoholik

Epopeja, która rusza leniwie

Na początku nie wiadomo, kto jest głównym bohaterem. Czy jest to Danny Coughlin, czy Luther Laurence, a może jednak Babe Ruth. Tworzyło to we mnie lekki mętlik, bo nie wiedziałem, na jakiej postaci się skupić. W dodatku akcja straszliwie wolno się rozkręca. Raz po raz odkładałem tę książkę na później. Nie żałuję jednak, że do niej wróciłem. Bo leniwy początek to właściwie jedyna wada tej powieści. A gdy wydarzenia w końcu nabrały rozpędu, to zanurzyłem się dogłębnie w świat bostońskich ulic, czując jakbym dzięki Lehane'owi wsiadł w wehikuł czasu i był naocznym świadkiem wydarzeń wówczas się rozgrywających. Napięcia społeczne, zamieszki, szalejąca grypa hiszpanka zbierająca okrutne żniwo. A na tym tle rodzinne dramaty, miłosne uniesienia i polityczne rozgrywki. Nie zawaham się użyć stwierdzenia, że "Miasto niepokoju" to prawdziwa epopeja. Ma wszystko, czego potrzeba. Przedstawia obraz społeczeństwa w przełomowym momencie historycznym, ma swego rodzaju podniosły charakter, a także bohaterów, którzy dokonują wyjątkowych czynów w imię swych ideałów. A w dodatku ma prawie 650 stron, więc i ten warunek został spełniony 😉

W powieści wplecione zostały postacie prawdziwe, jak choćby J. Edgar Hoover, wówczas jeszcze prawnik z Departamentu Sprawiedliwości a nie niezłomny dyrektor FBI, czy wspomniany już wyżej baseballista Babe Ruth. Nadaje to książce swoistego realizmu, a w czytelniku wyrabia wrażenie, że wydarzenia opisane w książce mogły wydarzyć się naprawdę. W dodatku Lehane opisuje prawdziwą pandemię grypy hiszpanki, która uderzyła w Boston i przetoczyła się po całym kraju, uśmiercając swą kosą tysiące ludzkich istnień. Śledziłem poszczególne wydarzenia z zapartym tchem i zachwycałem się tym, w jaki sposób Lehane splótł wszystkie te wątki w jedną całość, tworząc przy tym wyrazistych bohaterów, których ciężko nie polubić.

Joe Coughlin - człowiek, którego czas nadejdzie

Myląca jest informacja, że jest to książka z cyklu o Joe Coughlinie. No, może nie całkowicie myląca, ale Joe w "Mieście niepokoju" jest małym chłopcem, a pierwsze skrzypce gra jego brat, Danny. Czas Joego jeszcze nadejdzie w kolejnych dwóch tomach, ale mam nadzieję, że znajdzie się tam również miejsce dla Danny'ego, bo polubiłem tego bohatera i szczerze powiedziawszy wolałbym żeby kolejne tomy cyklu opowiadały dalsze jego losy, a nie Joego, z którym jak dotąd szczególnie nie sympatyzuję. W dodatku, jeśli jesteście zainteresowani tym, co wydarzy się w kolejnych tomach cyklu, to ostrzegam - nie czytajcie opisów od wydawcy znajdujących się na LubimyCzytać. Za takie opisy powinno być więzienie 😀 Wracając do Coughlinów - Danny swym zachowaniem i podejściem do życia odrobinę przypomina mi innego bohatera znanego z powieści Lehane'a - Patricka Kenzie. I może stąd właśnie ta sympatia do głównego bohatera "Miasta niepokoju" 🙂

Podsumowanie: Czy to holik?

Prawie. "Miasto niepokoju" to wielowątkowa, rozbudowana powieść osadzona na kanwie wydarzeń prawdziwych, które miały miejsce na przełomie drugiego i trzeciego dziesięciolecia XX wieku w Bostonie. To historia o wierności samemu sobie, o miłości, rodzinie, przyjaźni, ale i o zemście, żądzy władzy i polityce, która łączy się z potężnym biznesem. Lehane przedstawił świat, w którym można się zatracić, bo zagłębiając się w "Miasto niepokoju" czytelnik przenosi się niemal namacalnie do innej rzeczywistości. Kończąc czytanie tej powieści żałowałem, że to już ostatnia strona. Czy może być dla książki lepsza rekomendacja? 😉

Ocena czytoholika: 4,5 / 5

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

czytoholik

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.