Płomienna korona - Elżbieta Cherezińska
Tytuł: Płomienna korona
Kolekcja:
Ocena:
Wydawnictwo:
Liczba stron: 1084
Data wydania: 2017
Z tej serii również:
Niewidzialna korona2

Po fantastycznej “Niewidzialnej koronie” czułem potrzebę, by czym prędzej sięgnąć po kolejny tom cyklu “Odrodzone królestwo” o czasach sklejania państwa polskiego, po traumie rozbicia dzielnicowego. Lekką obawą napawał mnie rozmiar trzeciego tomu pt. “Płomienna korona”, bo 1084 strony to nie byle co, ale dobrego przecież nigdy za wiele, co nie? 😉 A jednak.

Zjednoczenie coraz bliżej… Czyżby?

Ale po kolei. Władysław Łokietek panuje w Małopolsce i wydawałoby się, że jest na dobrej drodze do zjednoczenia całego Królestwa. Ale przeciwnicy nie śpią, a pretendentów do tronu jest wielu. Poza tym krwiożerczy sąsiedzi również nie próżnują, byle tylko wydrzeć kawałek Królestwa dla siebie. Na życie Łokietka czyhają Brandenburczycy, Krzyżacy, Henryk Głogowczyk, a także biskup Muskata. A sytuacji w odradzającym się Królestwie bacznie przyglądają się również Czesi i Niemcy. Na niekorzyść Małego Księcia przemawia także niechęć panów Starszej Polski do podlegania karłowi. Jak wybrnąć z tej sytuacji? Gdy tylko Łokietek gasi pożar w jednym miejscu, to natychmiast ma problemy w innych krańcach swoich ziem. A tymczasem w siłę rosną budzący niepokój Krzyżacy, którzy jak wilki w owczej skórze prą do poszerzenia swojej strefy wpływów. Czy miecz króla banity wspomoże Łokietka w dążeniu do scalenia Polski?

Płomienna korona - Elżbieta Cherezińska - czytoholik

Wielowątkowa konstrukcja

Elżbieta Cherezińska zdążyła już przyzwyczaić swoich czytelników do arcybogatej w detale fabuły, którą buduje szalenie precyzyjnie dbając o najmniejsze nawet szczegóły. Podobnie jest w “Płomiennej koronie”, która mimo tego jest nieco słabsza od drugiego tomu. Wydaje się za bardzo rozwleczona i chyba niepotrzebnie rozbudowana ponad miarę. Bo wątków jest bez liku, przez co momentami podczas lektury odchodziło się w mojej ocenie od sedna samej powieści. Poza tym w trzecim tomie było już zdecydowanie za dużo wątków fantastycznych, które momentami ocierały się o groteskę. W poprzednich częściach przymykałem oko na ożywające zwierzęta herbowe, ale tu ilość wątków nadnaturalnych pokonała moje wewnętrzne filtry pozwalające to spokojnie przetrawić 😉

Płomienna korona - Elżbieta Cherezińska - czytoholik

Bardzo dużo wątków w książce nie dotyczyło samego Władka, a to rzutuje na moją ogólną ocenę 😉 Bo to właśnie postać Łokietka najbardziej pociąga w całym cyklu i gdy tylko pojawiał się Mały Książę, to od razu robiło się znacznie ciekawiej. Zwłaszcza że w swojej świcie miał on nieocenionego Borutkę, którego postaci nie sposób nie polubić. Jego ciągłe słowne przepychanki z przyjaciółmi Łokietka i nim samym są zdecydowanie ozdobą całej książki.

Pewien niedosyt za to pozostawiły we mnie sposoby wyeliminowania niektórych pretendentów z gry o polski tron. Bo choćby Głogowczyk wydawał się długo bardzo istotną postacią, a jego wypadnięcie z wyścigu przebiegło trochę za szybko i zbyt prosto. Podobnie rzecz miała się z mroczną Mechtyldą Askańską, która w poprzednich tomach napsuła wiele krwi swoimi niekończącymi się knowaniami. Jej wykluczeniu z rywalizacji w mojej ocenie zabrakło czegoś mocniejszego.

Płomienna korona - Elżbieta Cherezińska - czytoholik

Nie tylko o Polsce

Natomiast bardzo podobały mi się wątki czeskie i ichniejsze przepychanki o tron, w tym rola Henryka z Lipy starającego się zdobyć miłość Rikissy. Wśród zawirowań po śmierci Wacława II wielu starało się sięgnąć po czeską koronę, a ich zmagania były odrobinę zbliżone do tego, co działo się w Polsce. Ze sporym szacunkiem podchodzę do pomysłu, by akcję w książce powiązać z wydarzeniami z Akki, gdzie Saraceni ostatecznie pokonali krzyżowców, co umożliwiło im zdobycie Królestwa Jerozolimskiego. Wątek ten był odrobinę zagmatwany, ale interesujący, choć doceniłem go dopiero z czasem. Mniej przypadły mi do gustu fragmenty o ludziach Starej Krwi i ich wewnętrznych sporach i dążeniach. A to tylko kilka z naprawdę wielu wątków, które porusza Cherezińska.

Podsumowanie: Czy to holik?

czy to holik

Niezupełnie. “Płomienna korona” to bardzo dobra i dopracowana powieść, arcybogata w szczegóły, wątki i detale. Czyta się ją ze sporym zainteresowaniem. Jednak po doskonałym drugim tomie cyklu poprzeczka oczekiwań zawieszona była na wysokim, niemal nieosiągalnym poziomie, dlatego też “Płomienna korona” nie do końca spełniła pokładane w niej nadzieje. Nie przyniosła mi rozczarowania, ale jest wyraźnie słabsza od “Niewidzialnej korony“. Niemniej jako finał trylogii (no, niezupełnie trylogii jak się okazało 😉 ), uwieńczony koronacją Władysława Łokietka, wypada bardzo dobrze.

Na minus muszę zapisać zbyt wiele wątków fantastycznych (wiem, dla niektórych czytelników mogą one być cenne, ale tu wypadały momentami nieco kuriozalnie) oraz odrobinę za bardzo rozbudowaną fabułę, przez co momentami kluczowe wydarzenia trochę się rozmywały pośród mnóstwa wątków pobocznych. A teraz przede mną “Wojenna korona”, czyli czwarty tom cyklu. I zostawiam go sobie na długie, zimowe wieczory. Nadzieje znów mam spore. I wiem, że będzie ciekawie! 🙂

Ocena czytoholika: 4 / 5

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

czytoholik

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.