Miasto gniewu - Ryan Gattis
Tytuł: Miasto gniewu
Kolekcja:
Ocena:
Wydawnictwo:
Liczba stron: 464
Data wydania: 2015

Będąc w pobliskim hipermarkecie podszedłem do półki z książkami z wyprzedaży. Wśród dziesiątek mało przekonujących mnie tytułów w oczy rzucił mi się ten jeden: "Miasto gniewu". Niemal od razu skojarzył mi się z filmem o tym samym tytule, choć ów film nie jest adaptacją powieści. Przeczytałem krótki opis na okładce i zdecydowałem: biorę! Okazało się, że trafiłem świetnie. Uwielbiam takie odkrycia.

Chaos, zamieszki i samosądy

Po brutalnym pobiciu taksówkarza, Rodneya Kinga, i niesprawiedliwym wyroku dla jego oprawców, którzy notabene byli policjantami, pod koniec kwietnia 1992 roku w Los Angeles wybuchają zamieszki. To fakty. I właśnie te wydarzenia są tłem powieści Ryana Gattisa. Bo oto przez sześć dni Los Angeles staje się miastem kompletnego chaosu, miastem zamieszek i samosądów, miastem gniewu. Na ulice wyszły tysiące osób, początkowo by zaprotestować przeciw wyrokowi, który w ich odczuciu był niesprawiedliwy, bo policjanci byli biali, a Rodney King czarnoskóry. Jednak szybko zamieszanie na ulicach staje się pretekstem dla różnej maści gangów, złodziei, szabrowników i podpalaczy do pokazania, że oto jest ich czas. Bo wskutek zamieszek na ulicach Los Angeles zginęły 63 osoby, a ponad 2 tysiące innych zostało rannych, a straty oszacowano na około miliard dolarów.

Tyle historia. Bo "Miasto gniewu" to powieść, która nie jest relacją z tamtych wydarzeń, a jedynie fikcją literacką osadzoną na kanwie prawdziwych wydarzeń. Ernesto Vera, pracownik meksykańskiej restauracji wraca po pracy do domu. Mieszka na niebezpiecznym osiedlu, ale sam stroni od gangów i wszystkiego, co z nimi związane. Jednak mimo tego, że sam nie jest zaangażowany w żadną nielegalną działalność, to członkami lokalnego gangu są jego brat i siostra. I choć zasady ulicznych porachunków są jasne - osoby niezwiązane z branżą należy zostawić w spokoju, to jednak trójka nieznanych sprawców brutalnie atakuje Ernesto, by w ten sposób wysłać wiadomość. Wiadomość ta jest tym bardziej dobitna, że Ernesto wskutek dotkliwych ran umiera. Jego siostra, Payasa, wie, że musi pomścić śmierć brata. Na dodatek w mieście panuje kompletny chaos, co stanowi idealne warunki do samosądu i wymierzenia sprawiedliwości. Rozpoczyna się polowanie...

Miasto gniewu - Ryan Gattis - czytoholik
Książka jest tak dobra, że aż mózg wyszedł mi na wierzch, jak u sympatycznego bohatera kreskówki 🙂 // Rysunek wykonał mój niezwykle uzdolniony kolega z pracy - Tomek 🙂 Dziękuję! //

Fikcja tak autentyczna, że niemal prawdziwa

"Miasto gniewu" to świetnie napisana powieść, która choć jest fikcją literacką, to czytając ją, odnosiłem wrażenie, że wydarzenia opisane w książce naprawdę miały miejsce. Gattis podzielił akcję na 6 dni, cały okres trwania zamieszek po wyroku w sprawie Rodneya Kinga. Wszystkie następujące po sobie zdarzenia przedstawione są z punktu widzenia 17 różnych osób, które miały swój osobisty udział w akcji odwetowej i porachunkach gangów. W każdym przypadku narracja jest pierwszoosobowa, przez co czytelnik ma nieodparte wrażenie, jakby słyszał tę opowieść wprost z ust osób, które tam były. Sposób prowadzenia narracji naprawdę robi wrażenie. Gattis świetnie buduje napięcie umiejętnie rozbudowując historię. Bo każda z opowiadających osób ma niepełny obraz sytuacji, przedstawia wydarzenia jedynie ze swojego punktu widzenia. A to budzi ciekawość i pytania, na ile obraz rzeczywistości zniekształcony jest przez aktualnego narratora.

Nie sposób w dodatku nie pochwalić świetnie oddanego ulicznego języka, wypełnionego hiszpańskimi wstawkami. Autor wyjątkowo realistycznie ukazał sposób funkcjonowania małych lokalnych gangów, dzięki czemu powieść czyta się niemal z zapartym tchem. Na tle porachunków gangów i próby krwawego odwetu rozgrywa się dramat całego Los Angeles, miasta pogrążonego w chaosie i ogniu. Lecz nawet w tak fatalnych okolicznościach nawiązują się przyjaźnie, budzi się odwaga i rodzi miłość. Ryan Gattis umiejętnie wplata te ponadczasowe wartości w historię, która, jak początkowo mogłoby się wydawać, opowiada jedynie o zbrodni. Dawno nie czytałem czegoś tak świeżego i naturalnego.

Miasto gniewu - Ryan Gattis - czytoholik

Podsumowanie: Czy to holik?

Prawie. "Miasto gniewu" to oryginalnie napisana powieść, której akcja rozgrywa się w trakcie rzeczywistych wydarzeń z 1992 roku. Na tle prawdziwych rozruchów Ryan Gattis osadził swą barwną opowieść o sprawiedliwości, miłości i odwadze. A także o niesprawiedliwości, nienawiści i strachu. Zależy z jakiej perspektywy spojrzeć na opisane wydarzenia. Bo każdy z 17 bohaterów powieści ma zupełnie inny punkt widzenia, znajduje się na innym etapie życia i kieruje się odmiennymi motywami. I choć wydarzenia pokazane są z różnej perspektywy, to autor niezwykle sprawnie połączył je w logiczną i szalenie interesującą całość.

Oryginalny tytuł powieści to "All involved", który, jak się domyślam, ma na celu ukazanie, że w gangsterskim świecie wartości nie ma ludzi niezwiązanych z biznesem. I choć Ernesto Vera stronił od przestępczości, to jednak nie udało mu się pozostać niezaangażowanym w świat bezlitosnych porachunków. Bo przez 6 dni owej wiosny 1992 roku wszyscy byli zaangażowani w walkę - albo po jednej, albo po drugiej stronie. I choć polski tytuł książki specjalnie odwołuje się do niezwiązanego z nią filmu "Miasto gniewu" to po lekturze mam ochotę znów obejrzeć tamten film. Bo po pierwszym razie niezupełnie przypadł mi do gustu. Ciekawe jak będzie następnym razem 🙂

Ocena czytoholika: 4,5 / 5

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

czytoholik

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.