Liane Moriarty - Wielkie kłamstewka
Tytuł: Wielkie kłamstewka
Kolekcja:
Ocena:
Wydawnictwo:
Liczba stron: 496
Data wydania: 2014

„Wielkie kłamstewka” świetnym serialem są. I choć kolejność powinna być odwrotna, to najpierw obejrzałem telewizyjną adaptację, a dopiero potem sięgnąłem po pierwowzór. I przyznam, że obawiałem się czytania tej książki już po obejrzeniu serialu. Myślałem, że nic mnie nie zaskoczy, ale na szczęście było inaczej.

Gdy drobne kłamstewko staje się czymś więcej

Małe miasteczko gdzieś pod Sydney. Zamknięta społeczność, często elitarna i (nieco?) oderwana od rzeczywistości. Wśród wielu oryginalnych postaci one trzy – główne bohaterki, których drogi przecinają się ze sobą ze względu na dzieci wędrujące po raz pierwszy do szkoły. Celeste – kobieta sukcesu skrywająca mroczne tajemnice swojego związku, Madeleine – lokalna gwiazdka lubiąca być nieustannie w centrum uwagi oraz Jane – skryta, nowo przyjezdna, samotna matka z bolesną przeszłością. Mieszanka wybuchowa, która dosłownie rozsadzi Pirriwee. A wśród pokrzywdzonych przez nagromadzone emocje będzie nawet jedna ofiara śmiertelna.

Wielkie kłamstewka - Liane Moriarty - czytoholik

Serial > książka

Porównując dzieło Liane Moriarty oraz jego telewizyjną adaptację nie sposób nie zauważyć, że niektóre wątki się różniły, często na korzyść książki, ale i scenarzyści serialu dorzucili coś od siebie. Moriarty zdecydowanie bardziej rozbudowała dramatyczny wątek historii Jane, kładąc większy nacisk na konsekwencje jakie przyniosła przeżyta krzywda. Za to twórcy serialu postanowili mocno namieszać w związku drugiej z głównych bohaterek – Madeleine, czego w książce absolutnie nie było. Już pomijam to, że akcja serialu rozgrywa się w Kalifornii, a powieści w Australii. I choć książka jest bardziej rozbudowana, to ze względu na sam finał, serial przypadł mi do gustu odrobinę bardziej. Co nie oznacza, że książka jest gorsza.

Wielkie kłamstewka - Liane Moriarty - czytoholik

Muszę zdecydowanie podkreślić umiejętność Liane Moriarty do tworzenia ciekawych i złożonych postaci. Codzienne kłopoty głównych bohaterek wydawały się być błahe, ale były jedynie przygrywką do tego, co każda z nich nosiła głęboko zakopane tak, by nie było to widoczne dla innych. Tajemnicza atmosfera oraz sam pomysł, by zacząć od morderstwa, a potem wracać do szczegółów wydarzeń wzmacniając to pojedynczymi wypowiedziami świadków wieczornego balu, który zakończył się tragicznie, były świetne. Dzięki temu czytelnik utrzymuje wysoki poziom zaciekawienia przez całą powieść.

Spory plus dla Moriarty również za silne zaakcentowanie trudnych tematów, często wciąż jeszcze ukrywanych za parawanem milczenia – przemocy domowej czy nadużyć seksualnych. Budując ciekawą fabułę wokół tych tragicznych wydarzeń w życiu głównych bohaterek, autorka robi dobrą robotę dla poszerzania świadomości społecznej. I robi to ze sporym wyczuciem i w sposób mocno przemyślany.

Podsumowanie: Czy to holik?

czy to holik

Niezupełnie. „Wielkie kłamstewka” to dobrze napisana i momentami mocno intrygująca powieść. Liane Moriarty wykreowała dość złożone i ciekawe postacie oraz osadziła całą fabułę w interesującym środowisku. Czytałem książkę ze sporą przyjemnością, ale żałuję, że najpierw obejrzałem serial. Bo choć literacki pierwowzór ma wiele atutów, to jednak sam finał bardziej przypadł mi do gustu w wersji serialowej. Niemniej z chęcią zapoznam się z kolejnymi powieściami Moriarty, bo „Wielkimi kłamstewkami udowodniła, że ma bardzo duży potencjał.

Ocena czytoholika: 4 / 5

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

czytoholik

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.