Misery - Stephen King
Tytuł: Misery
Kolekcja:
Ocena:
Wydawnictwo:
Liczba stron: 368
Data wydania: 1987

Sukcesywnie nadrabiam starsze powieści Stephena Kinga, choć wciąż jeszcze sporo przede mną. „Misery” jest jedną z najbardziej popularnych książek tego autora, dlatego też postanowiłem w końcu ją poznać. I było warto.

Pisarz vs zagorzała fanka

Paul Sheldon jest pisarzem. Zasłynął jako autor popularnych, ale nieszczególnie wymagających romansideł, których główną bohaterką jest Misery Chastain. W ostatnim tomie znużony tą postacią Sheldon zdecydował by ją uśmiercić i poświęcić się poważniejszej literaturze. Wreszcie wolny od dręczącej go łatki twórcy tanich romansów jechał samochodem w zamieci śnieżnej myśląc o planach na kolejne, lepsze już książki.

I właśnie wtedy zdarzyło się to, czego przewidzieć nie mógł. Uległ poważnemu wypadkowi na drodze, a odzyskawszy przytomność ze zdumieniem stwierdził, że znajduje się unieruchomiony w domu na kompletnym odludziu. Właścicielką budynku i jego jedyną mieszkanką okazała się być Annie Wilkes, pielęgniarka z zawodu, która znalazła Paula po wypadku. W dodatku Annie jest chorobliwie zagorzałą fanką cyklu książek o Misery. Wydawałoby się, że Sheldon może bezpiecznie wracać do zdrowia, jednak prędko przekonuje się, że Annie nieprzypadkowo nie pracuje już w zawodzie. A co gorsza, Wilkes nie czytała jeszcze ostatniego tomu, tak ukochanego przez nią cyklu o Misery Chastain. Wypadek samochodowy okaże się niczym przy koszmarze, jaki czeka Paula w domu Annie Wilkes.

Misery - Stephen King - czytoholik

Dreszcz emocji w skromnej formie

Niemal cała akcja rozgrywa się w jednym pokoju – miejscu, w którym Paul Sheldon dochodzi do siebie po wypadku. W dodatku, spora część wydarzeń rozgrywa się wyłącznie w głowie głównego bohatera. Nie jest to jednak słabością tej „Misery”, a jej największą zaletą. Dzięki temu jest to nie tylko powieść grozy, ale także thriller psychologiczny. Annie Wilkes to nieobliczalna i szalenie inteligentna psychopatka. Z każdą kolejną stroną ujawnia się jej spryt, nieprzewidywalność i obłąkanie. By przechytrzyć byłą pielęgniarkę pisarz będzie musiał wspiąć się na wyżyny intelektualne, a nawet to może się okazać niewystarczające.

„Misery” to także jedna z tych pozycji będących niejako książką w książce. Bo Paul Sheldon zmuszony przez niezrównoważoną opiekunkę tworzy kolejną powieść o Misery Chastain i zdradza czytelnikowi jej treść. Pisarz jest przy tym świadom, że od tego, co i jak napisze, będzie zależało jego życie. Rozpoczyna grę o najwyższą stawkę.

Elementy biograficzne

Przypuszczam, że zechcecie spytać, czy Paul Sheldon w „Misery” to naprawdę ja. Z pewnością zawarłem w nim część siebie… myślę jednak, ze każda postać, którą tworzymy, tak naprawdę ma w sobie cząstkę nas samych.

Stephen King

Stephen King często odwołuje się w swojej twórczości do wydarzeń ze swego życia. Podobnie jest również w przypadku „Misery”, bo z Paulem Sheldonem nie łączy Kinga jedynie wykonywany zawód. W swoim poradniku „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” pisarz wspomina, że tytuł „Misery” dobrze określa stan jego umysłu w trakcie tworzenia tej powieści. King nie ukrywa swoich problemów z alkoholem i narkotykami. Pisze także, że to „Annie była kokainą, Annie była wódką”, której słuchania rozkazów miał już dosyć.

Poza nawiązaniami biograficznymi inną cechą charakterystyczną dla twórczości Kinga jest to, że w swoich powieściach często napomyka o innych postaciach z pozostałych swoich książek. W ten sposób sprawdza czujność swoich czytelników i figlarnie puszcza im oko. W „Misery” autor podrzuca wzmiankę o hotelu Panorama, który był miejscem zdarzeń powieści „Lśnienie„.

Podsumowanie: Czy to holik?

Przesuń w lewo, by sprawdzić 🙂

Niezupełnie. „Misery” to jedna z lepszych powieści Stephena Kinga. Może nie mieści się na podium, ale już w top 10 zdecydowanie. Choć akcja rozgrywa się niemal wyłącznie w jednym pokoju i sprowadza się do rozważań wewnętrznych pisarza Paula Sheldona uwięzionego przez psychopatyczną fankę-pielęgniarkę, to jest to doskonałe studium ludzkiej psychiki w stanie zagrożenia. To także opis zmagania się ze zmorami, jakie towarzyszyły wówczas Kingowi w jego życiu, a które ubrał w postać szalonej Annie Wilkes. A przede wszystkim – to świetny thriller psychologiczny, który mocno trzyma w napięciu i raz po raz zaskakuje czytelnika.

Teraz przede mną ekranizacja „Misery”. Ciekaw jestem, czy wyobrażałem sobie Annie Wilkes zgodnie z wizją reżysera 😉

Ocena czytoholika: 4 / 5

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

czytoholik

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.