Uwikłanie - Zygmunt Miłoszewski
Tytuł: Uwikłanie
Kolekcja:
Ocena:
Wydawnictwo:
Liczba stron: 304
Data wydania: 2007

Jeszcze kilka miesięcy temu zarzekałem się, że raczej nie sięgnę po żadną powieść Zygmunta Miłoszewskiego. Ale przyjrzałem się liście przeczytanych w tym roku książek i z pewnym zdumieniem stwierdziłem, że prawie w ogóle nie ma na niej polskich autorów. Dlatego pomyślałem: no, dobra – dawaj tego Szackiego. I tak właśnie w ręce wpadło mi „Uwikłanie”.

Dramat w czasie psychodramy

W dawnym klasztorze mieszczącym się w Warszawie dochodzi do tragedii. W trakcie terapii grupowej prowadzonej przez uznanego psychologa zamordowany zostaje jeden z podopiecznych terapeuty. Zbrodnia rozegrała się w nocy, gdy wszyscy pozostali pacjenci odpoczywali po trudach terapii, a ciało odkryto dopiero następnego ranka. Ale czy to na pewno było zabójstwo? To właśnie musi ustalić prokurator Teodor Szacki, niepokorny śledczy, który bez szczególnego entuzjazmu odwiedza miejsce zdarzenia. Z wypowiedzi współuczestników spotkania wynika, że ofiara – Henryk Telak, pogrążona była w głębokiej depresji, dlatego nie można wykluczyć samobójstwa. Ale czy ktoś mógłby popełnić samobójstwo wbijając sobie rożen w oko? Zdaniem Szackiego to wątpliwe. Czy zatem mógł to być napad rabunkowy? Ale przecież nic nie zginęło. Pytań rodzi się coraz więcej, a każdy z uczestników terapii wydaje się skrywać jakieś tajemnice. Zagadka śmierci Telaka zaprowadzi Szackiego do miejsca i ludzi, których wolałby nigdy w życiu nie spotkać.

Śledczy z problemami? A jakże!

Z każdym kolejnym przeczytanym kryminałem coraz bardziej zniechęca mnie motyw prowadzącego śledztwo detektywa/policjanta/prokuratora, który ma syf w życiu prywatnym i toczy walkę z własnymi wewnętrznymi demonami. Temat wydaje mi się coraz bardziej zgrany. Nieszczególnie na tym tle wyróżnia się Teodor Szacki, trzydziestoparoletni prokurator w eleganckim garniturze, który nie ukryje pogardy, jaką główny bohater darzy siebie i otaczających go ludzi. Stojąc na życiowym rozdrożu Szacki uwikła się nie tylko w skomplikowane śledztwo, ale i szczeniacki romans, który zagrozi jego życiu rodzinnemu. I o ile motyw kolejnego śledczego z problemami mógłbym z bólem przełknąć, tak prokurator z powieści Miłoszewskiego jest po prostu strasznie antypatyczny i odpychający. A to trochę utrudniało mi lekturę, bo źle mi się czyta książkę, jeśli nie polubię głównego bohatera.

Uwikłanie - Zygmunt Miłoszewki - czytoholik

Tajemnicza odeSBa

Na szczęście „Uwikłanie” ratuje się fabułą, która zaciera delikatną niechęć wzbudzoną przez Szackiego. Bo największym atutem powieści było dla mnie oparcie zagadki śmierci Telaka o terapię ustawień Hellingera i jej tajemniczy przebieg. Cała koncepcja tej metody wydała mi się szalenie ciekawa i plus dla autora nie tylko za sam pomysł, ale i przybliżenie tej techniki. Bo ten rodzaj terapii grupowej i oparcie o niego całej intrygi były dla mnie bardzo odkrywczym i świeżym pomysłem.  Dodatkowym i niezwykle zajmującym smaczkiem jest wątek tzw. „odeSBy” nawiązującej do organizacji byłych członków SS – ODESSY. I tak jak organizacja założona przez nazistów miała chronić jej członków po wojnie przed ścigającymi ich aliantami, tak „odeSBa” z powieści Miłoszewskiego ma za zadanie chronić byłych członków SB w III Rzeczpospolitej. OdeSBa to niezwykle prężna, choć działająca w pełnej tajemnicy organizacja o potężnych możliwościach. A przy tym bezlitosna w swoich dążeniach. Wątek wydał mi się niezwykle ciekawy, bo uważam, że jest mocno realistyczny.

Choć w wywiadzie z 2007 roku Miłoszewski przekonywał, że nie będzie kolejnych części, to jednak nie wytrzymał i napisał już dwie kolejne. Nie wiem, czy po nie sięgnę, bo mam mieszane uczucia związane z głównym bohaterem. Z drugiej strony wątek oseSBy czy terapii ustawień pokazał mi, że Miłoszewski potrafi zaciekawić. Fajnym pomysłem był też sposób rozpoczęcia każdego rozdziału – podanie faktów, jakie miały miejsce w tych dniach. Krótka prasówka, która umieszcza wydarzenia rozgrywające się w powieści na tle faktycznych wydarzeń z tamtych lat. Zatem nie mogę wykluczyć, że jednak przeczytam drugi tom, pt. „Ziarno prawdy”.

Podsumowanie: Czy to holik?

Raczej nie. „Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego to powieść trochę nierówna. Bo z jednej strony autor oparł główną intrygę o tajemniczą terapię ustawień i wypadło to arcyciekawie. W dodatku dołożył wątek mrocznej i potężnej grupy byłych SB-eków, co również wzmogło moje zainteresowanie. Z drugiej strony główny bohater – prokurator Teodor Szacki to strasznie odpychający typ, z którym ani trochę nie umiałem się związać. Jego rozterki i zmagania w ogóle do mnie nie trafiały, a wręcz irytowały. Dlatego do całości mam dość mieszane odczucia i na pewno minie sporo czasu zanim (o ile w ogóle) wrócę do dalszych losów Szackiego.

Ocena czytoholika: 3,5 / 5

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

czytoholik

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.