Wypijmy, nim zacznie się wojna - Dennis LehaneTytuł: Wypijmy, nim zacznie się wojna
Seria: Kenzie & Gennaro #1
Autor: Dennis Lehane
Data I wydania: 1994
Kolekcja:
Strony: 256


Z tej serii również:

Fantastyczne jest to uczucie, gdy sięgasz po książkę z pewną dozą niepewności i zastanawiasz się: czy na pewno mi się spodoba? I już po kilku stronach czujesz, że coś w środku wskakuje na odpowiednie miejsce, jak idealnie dopasowany puzzel. Tak właśnie miałem w przypadku powieści "Wypijmy, nim zacznie się wojna" Dennisa Lehane'a. Autor ten kilka miesięcy temu w brawurowy sposób wdarł się na listę moich ulubionych pisarzy i robi wszystko, by listy tej nigdy nie opuścić. Chwała mu za to. 🙂

"Wypijmy, nim zacznie się wojna" to kryminał będący pierwszą częścią cyklu, którego głównymi bohaterami są Patrick Kenzie i Angela Gennaro - prowadzący wspólnie praktykę detektywistyczną. Znani są z tego, że są dobrzy w swoim fachu, dlatego otrzymują zlecenie od wysoko postawionych polityków. Ich celem jest znalezienie zaginionej sprzątaczki, podejrzewanej o kradzież dokumentów. Dokumentów niezwykle istotnych, które jak się okaże, będą decydowały o życiu i śmierci wielu osób. Ok, będę bardziej precyzyjny - głównie o śmierci.

Tak zaczyna się świetna przygoda z parą detektywów, pełna dynamizmu i co najważniejsze - absolutnie fenomenalnego czarnego humoru. Barwne dialogi i szalenie bogate opisy miejsc wydarzeń, to cechy charakterystyczne Lehane'a, do których zdążył mnie już przyzwyczaić. Ale niezmiernie dobrze znów się przekonać, że czytając kolejną książkę tego autora, mogę się przednio ubawić i nieraz zachwycić drobiazgowością opisywanych przez niego scen.

Tu za rogiem jest bar. Wypijmy, nim zacznie się wojna.

Akcja jak zwykle toczy się w Bostonie, rodzinnym mieście pisarza. To właśnie tam rozgrywają się pojedynki mafii, strzelaniny i porwania, tajemnice i zagadki. Ciekaw jestem, czy Boston faktycznie jest tak niebezpiecznym i skomplikowanym miastem, jak pisze o tym Lehane. A może jednak jest tak jak w przypadku naszego Sandomierza, które dzięki przygodom ojca Mateusza jawi się jako miasto z najwyższym wskaźnikiem popełnianych morderstw i zbrodni w Polsce, kto wie? 😉

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, a opowiadającym jest jeden z dwójki głównych bohaterów - Patrick. Dzięki takiemu sposobowi prowadzenia akcji, poznać można nieco bardziej Kenziego, jego osobowość i mroki pełnego bólu dzieciństwa, które do dziś nie dają mu spokoju. Muszę przyznać, że lubię taką formę narracji, bo czuję wtedy, jak gdyby to sam bohater książki opowiadał mi bezpośrednio historię swojego życia. Taki prosty zabieg, a jakże dla mnie cenny. Jednak nie zawsze pierwszoosobowa narracja do mnie trafia. Czasem wolę posłuchać wszechwiedzącego narratora, ale w w przypadku tej książki Lehane'a ta metoda się sprawdza.

W dodatku, choć jest to pierwsza część cyklu, to jestem przekonany, że można czytać je niezależnie. Lehane bowiem napisał "Wypijmy, nim zacznie się wojna" w taki sposób, że czytelnik poznaje bohaterów już w trakcie ich działania w roli detektywów. Po kilkudziesięciu stronach musiałem aż sprawdzić, czy na pewno jest to pierwsza część, bo wydawało się, że już mają za sobą kilka przygód, a lubię czytać w odpowiedniej kolejności. Więc sprawdziłem: tak, to pierwsza część. 😉

W trakcie lektury "Wypijmy, nim zacznie się wojna" przychodziły mi skojarzenia z cyklem Harlana Cobena o innym detektywie - Myronie Bolitarze. Tam również występują błyskotliwe i zabawne dialogi, ciekawie zawiązana akcja, a i główny bohater ma szalonego przyjaciela, który swoją bezwzględnością nieraz zapewnia mu ochronę. Na tym skojarzenia się kończą, ale przyznam, że obie serie czyta mi się z podobnym zaangażowaniem i chęcią. Już wiem, że w bardzo niedalekiej przyszłości (czyt. za kilka/kilkanaście dni) sięgnę po kolejny tom przygód duetu Kenzie & Gennaro.

Poniżej kilka smakowitych kąsków mających zachęcić do sięgnięcia po książkę Lehane'a:

Uwaga spoiler!

Ale dla mnie, żywy czy martwy, może iść się gonić. Nienawidziłem skurwysyna, więc niech pan nie marnuje destylatu w wydychanym powietrzu na apele do moich sentymentów.

Poza tym ostatnio trochę się opuściłem w praniu i moje dżinsy pewnie mogłyby same przejechać się metrem i spotkać się ze mną na miejscu.

Los Angeles płonie, a wiele innych miast się tli i tylko czeka, aż ktoś podleje węgle benzyną. Słuchamy polityków, którzy podsycają naszą nienawiść, utwierdzają nas w naszych ciasnych przeświadczeniach i mówią nam, że to po prostu kwestia powrotu do pryncypiów – a mówią to, siedząc w swoich rezydencjach z widokiem na plażę i wsłuchując się w morską bryzę, żeby nie słyszeć krzyku tonących.

Cały ten pierdolony kraj jest pełen wrednych, nieszczęśliwych, pogubionych i wkurwionych popaprańców i żaden z nich nie ma dość rozumu, żeby uczciwie stawić czoło sytuacji. I tylko gadają, że dawniej świat był prostszy – przed AIDS, koką, gangami, środkami masowego przekazu, satelitami, samolotami i globalnym ociepleniem – tak jakby można było do niego po prostu wrócić. Nie mogą zrozumieć, czemu ich życie jest takie pojebane, więc szukają kogoś, na kogo można zwalić winę. Czarnuchy, Żydzi, biali, Chinole, Araby, Ruski, zwolennicy aborcji, przeciwnicy aborcji – i kto tam jeszcze.
Nic nie odpowiedziałem. Trudno dyskutować z prawdą.

Podsumowanie: Czy to holik?

Niezupełnie. To bardzo dobrze napisana powieść kryminalna z niezwykle barwnie skonstruowanymi postaciami. Głównym atutem "Wypijmy, nim zacznie się wojna" są dialogi po brzegi wypełnione czarnym humorem i opisy bardzo bogate w detale. Nie jest to jednak kryminał, podczas którego z nerwów i zaciekawienia obgryza się paznokcie. Pod tym względem daleko tej książce do "Wyspy tajemnic" tego samego autora. Nie zmienia to faktu, że z przyjemnością w najbliższych tygodnia zagłębię się nieco bardziej w świat wypełniony przygodami Patricka Kenziego i Angie Gennaro. Bo chęć przeczytania kolejnych części cyklu aż mnie rozpiera. 🙂

Ocena czytoholika: 4 / 5

 

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.

  • I znów ten Lehane, i znów chwali i znów jestem kolejną książkę do tyłu, i znów mam wyrzuty sumienia, że nie czytałem jeszcze Wyspy tajemnic 😀 Obiecuję, że w przyszłym roku po nadrabiam te zaległości. A Ty, weź się za jakiegoś innego autora i nie drażnij więcej 😀

    • Haha 😀 szykuj się na jeszcze większe wyrzuty sumienia, bo następny Lehane czeka w kolejce 😉 Potem faktycznie zrobię sobie od niego przerwę (ale krótką!) 😋
      Tymczasem cieszę się, że powoli udaje mi się wracać do normalnego trybu czytania i blogowania, bo zaniedbałem to w grudniu niesamowicie. Ale znów zaczynam z tego czerpać radość 🙂

      • Jak Cię to pocieszy, to dziś rano wreszcie udało mi się dorwać na Alledrogo Wyspę w bardzo dobrym stanie i w bardzo dobrej cenie 🙂

        • To bardzo dobra wiadomość 🙂 W takim razie czeka Cię już niedługo wyjątkowa podróż na wyspę pełną tajemnic:)

          • Ale to gdzieś dopiero przełom stycznia i lutego pewnie.

          • Ach, dziwię Ci się, że aż tak to odkładasz 😉 Oby pozostałe książki, które w międzyczasie przeczytasz były tego warte 😛

          • Jak ci powiem, że jedną z nich jest Kazik. Biała Księga, to chyba jednak zrozumiesz 🙂

          • No cóż, jak widzę siła wyższa 🙂 Zatem udanej lektury 🙂

  • Ha! Cieszę się, że i w tej odsłonie Lehane Cię nie zawiódł 🙂 Ja ogólnie wolę go nieco bardziej w książkach spoza serii, ale i tak miło spędzam czas w towarzystwie Patricka i Angie 🙂

    PS Motywujesz mnie, żeby do autora wrócić, czeka na mnie piąty tom serii już od jakiegoś czasu 🙂

    • Bardzo lubię kryminały lub thrillery w seriach, o ile bohaterowie przypadną mi do gustu. Tu tak jest, ale czuję, że lepiej będzie, jak po drugiej części zrobię sobie kilkutygodniową przerwę, bo za dużo Lehane’a w ostatnim czasie 😉
      W takim razie mam nadzieję, że niedługo znajdziesz czas na piąty tom z serii, bo chętnie poczytam o Twoich wrażeniach zanim sam dobrnę do tej części 🙂

      • Dawkowanie ulubionych autorów i ja praktykuję 🙂 Chociaż Lehane to już długo czeka (ponad rok!), więc może w styczniu/lutym wyciągnę go z półki 🙂