Sycylijczyk - Mario PuzoTytuł: Sycylijczyk
Autor: Mario Puzo
Kolekcja:
Strony: 464

 

Mario Puzo to pisarz, którego nie trzeba przedstawiać. Jako twórca m.in. "Ojca chrzestnego" na stałe zapisał się w historii literatury, a nam - czytelnikom uchylił rąbka tajemnicy o tym, jak wygląda życie mafii. Po przeczytaniu najsłynniejszej powieści M. Puzo długo wzbraniałem się przed przeczytaniem kolejnych dzieł spod jego pióra obawiając się rozczarowania z powodu niedoścignionego poziomu historii Vita Corleone. Dziś żałuję, że zwlekałem tak długo. Bo "Sycylijczyk" to książka naprawdę bardzo dobra.

Na wstępie jednak przestroga dla tych, którzy nie czytali "Sycylijczyka". Srogo bowiem zawiedzie się ten, kto spodziewał się drugiej części "Ojca chrzestnego". Tak mogłoby wynikać z faktu, że "Sycylijczyk" zaliczany jest do cyklu opowieści o Donie Corleone. Tymczasem Michael Corleone jest w tej powieści zaledwie tłem dla głównych wydarzeń, a o Donie Vito jest tylko kilka wzmianek. Czy to oznacza, że ta książka jest słaba? Absolutnie nie! To niezwykle wciągająca historia, której głównym bohaterem jest Salvatore Guiliano, młody buntownik-idealista z Sycylii, któremu w ucieczce z Italii pomóc ma właśnie Michael.

Kim jest ów Salvatore Guiliano, pieszczotliwie zwany Turim? To postać żywcem wyjęta z epoki romantyzmu, indywidualista i niespokojny duch, który rzuca wyzwanie mafii i porządkom obowiązującym na Sycylii. To marzyciel przepełniony pięknymi ideami, walczący w imię bezbronnej i dotkliwie tłamszonej ludności cywilnej. To człowiek o głębokim przekonaniu co do słuszności swojej misji, którą musi wypełnić, a która na lepsze zmienić ma otaczającą go rzeczywistość. To wreszcie postać, w której nie sposób nie znaleźć podobieństw do innych bohaterów literackich, takich jak Robin Hood, Zorro czy też Janosik (tak, wiem - ten ostatni to postać historyczna 😉 ).

"Sycylijczyk" to opowieść o walce jednostki z niesprawiedliwością, z tajemnym systemem istniejącym na pograniczu powiązań mafijno-rządowych, który gnębi prostych ludzi. Walka ta przedstawiona jest w iście sycylijskim klimacie lat 40-tych i 50-tych. Turi Guiliano, który ze zwykłego młodzieńca przeradza się w lokalnego bohatera, grabiącego bogatych ciemiężycieli i oddającego pieniądze biednym, staje się celem mafii, dla niepoznaki zwanej przyjaciółmi przyjaciół. Pojedynek ten śledziłem ze sporym zainteresowaniem, nieustannie kibicując głównemu bohaterowi, który wraz ze swoją bandą rzucił wyzwanie tym, przed którymi drżeli nawet przedstawiciele rządu w Rzymie.

Poza historią Guiliana w "Sycylijczyku" poznać można opis tej włoskiej wyspy, tradycje panujące wśród jej ludności oraz tragiczną historię, która sprawiła, że Sycylia zawsze była nieco obca dla pozostałej części Włoch. To również opowieść o przyjaźni, marzeniach, dążeniu do celu oraz odwiecznej walce dobra ze złem. A to wszystko doprawione zwyczajami włoskiej mafii, której kolebką była przecież właśnie Sycylia.

Ach, Sycylio, Sycylio (...) niszczysz swoich najlepszych synów, obracasz ich w proch. Dzieci piękniejsze od aniołów wyrastają na twojej ziemi, a potem przemieniają się w demony. Zło pleni się tutaj tak bujnie jak bambusy i kolczaste gruszki.

Nasza ocena: Czy to holik?

Prawie. Niewiele mi zabrakło w "Sycylijczyku", by otrzymał najwyższą ocenę. To wciągająca powieść z rozbudowaną fabułą i ciekawie skonstruowanymi postaciami. Historia Salvatore Guiliana opowiedziana jest w takim stylu, że nie sposób nie czuć sympatii do głównego bohatera powieści Mario Puzo. Niemniej jednak pół gwiazdeczki odjęte właśnie za porównanie z "Ojcem chrzestnym" - najwybitniejszym w mojej ocenie dziełem tego pisarza. Powieść z Vito Corleone w głównej roli to dla mnie bezkonkurencyjna i niezrównana opowieść o funkcjonowaniu mafii i przy takim porównaniu "Sycylijczyk" wypada odrobinę słabiej. Ale tylko odrobinę 🙂

 

 

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.
  • Sycylijczyk jest na mojej osobistej liście must read. Skoro polecasz, to na pewno się skuszę. Do tej pory z książek Puzo czytałam tylko Ojca chrzestnego i byłam pod ogromnym wrażeniem, śmiało mogę napisać, że była to jedna z najlepszych książek jakie udało mi się w życiu przeczytać :).

    Pozdrawiam serdecznie

    • Tak, polecam gorąco 🙂 bardzo dobrze się tę książkę czyta, a i samo zakończenie jest wyjątkowo mocne. Zachęcam 🙂

  • Sycylijczyka mam w planach przeczytać. Chociaż po genialnym Ojcu chrzestnym, niedawno czytałem Ostatniego Dona, który mnie bardzo zawiódł, dlatego muszę sobie od Puzo odpocząć.

    • “Ostatni Don” jest na mojej liście na przyszłość, ale przed nim jeszcze “Omerta”. “Ojciec chrzestny” to niedościgniony wzór, ale “Sycylijczyk” to naprawdę bardzo dobra powieść. Gdy przyjdzie odpowiedni dla Ciebie czas, to mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziony 🙂

      • Czytając w internecie opinie, też mi się tak wydaje. Chociaż jak napisałeś na coś lepszego niż Ojciec Chrzestny to nie liczę.

        • “Ojca chrzestnego” absolutnie nie można zestawić z “Sycylijczykiem” – to inna liga. Ale mimo tego, ta druga powieść wciąż jest warta przeczytania.