Merde w Europie - Stephen ClarkeTytuł: Merde w Europie
Autor: Stephen Clarke
Kolekcja:
Strony: 320

Merde w Europie autorstwa Stephena Clarkego, to kolejna już pozycja tego pisarza traktująca w dużej mierze o relacjach pomiędzy przedstawicielami różnych europejskich narodowości. Clarke jako Brytyjczyk mieszkający we Francji często w swoich książkach odwołuje się do odwiecznej rezerwy, by nie powiedzieć wzajemnej niechęci, pomiędzy Francuzami a Brytyjczykami. Podobnie jest i w przypadku Merde w Europie, jednak tu wątek ten przeniesiony jest na forum niezwykle istotnych zdarzeń decydujących o losie Unii Europejskiej, mianowicie w przeddzień referendum dotyczącego pozostania Wielkiej Brytanii we Wspólnocie.

Głównym bohaterem książki jest Brytyjczyk Paul West, który przystaje na propozycję swojej dawnej znajomej Francuzki, będącej eurodeputowaną, by pomóc jej w ważnym projekcie europejskim. Członkini europarlamentu proponuje Westowi, by zaangażował się w program mający wspierać języki mniejszości europejskich, by dzięki temu umacniać ich więź z Europą jako całością. Paul nie wie jednak, że propozycja, którą ochoczo przyjmuje jest jedynie przykrywką znacznie bardziej zawiłej rozgrywki. Rozgrywki, w której sam ma stać się jedynie niczego nie świadomym pionkiem na szachownicy. A wszystko to dzieje się tuż przed referendum związanym z potencjalnym Brexitem, w sytuacji, gdzie ścierają się ze sobą zwolennicy Unii oraz jej zagorzali przeciwnicy. Główny bohater nieoczekiwanie zostaje wmieszany w potyczkę, której stawką może być przyszłość całej Unii Europejskiej.

Książka Merde w Europie to powieść z kategorii lekkich i raczej niewymagających. Pełna humoru (często dość angielskiego 😉 ) i nieraz ukazująca absurdy funkcjonowania europejskiej administracji. Przy tym nie jest jednak pisana wyłącznie dla eurosceptyków, ponieważ ich postawa również w książce jest obśmiewana. Clarke skupia się na pokazaniu jak europarlament funkcjonuje od wewnątrz, od strony, której nie zobaczymy w mediach - w kuluarach, w codziennym życiu pełnym nie do końca moralnych rozrywek. Wplata w to również wątki zabawnych różnic kulturowych pomiędzy przedstawicielami różnych europejskich nacji.

Choć Stephen Clarke we wstępie Merde w Europie umieszcza notkę o tym, że wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, to wydaje się, że jest to jedynie pewne zabezpieczenie dla autora. W wywiadzie udzielonych jednej z największych polskich radiostacji mówi tak:

Przygotowując się do napisania tej powieści, udałem się do Brukseli. Przeprowadziłem rozmowy z pracującymi tam ludźmi, bo znam takie osoby. Poprosiłem ich, by zdradzili mi swoje sekrety, oraz by poznali mnie ze swoimi przyjaciółmi i znajomymi, innymi unijnymi pracownikami. Zapewniłem ich, że jeśli oprowadzą mnie po budynkach, pokażą biura i opiszą, co tak naprawdę dzieje się w Brukseli, to ja w książce ukryję ich prawdziwą tożsamość, zmienię im nazwiska i narodowość. Czasami zmieniłem im płeć. W książce moje źródło informacji jest mężczyzną, a w rzeczywistości to kobieta. Oni zdradzali mi kulisy brukselskich działań, a także zabierali mnie do barów i kawiarni, gdzie odbywały się przyjęcia.

Dzięki temu książka nabiera autentyczności i pozwala czytelnikowi zajrzeć tam, gdzie normalnie nie miałby dostępu. To właśnie jest główny atut tej powieści.

 

Nasza ocena: Czy to holik?

Raczej nie. Jest to książka, którą czyta się łatwo i dość przyjemnie, bo pełna jest wątków humorystycznych. Niewątpliwie jej wartością jest możliwość zgłębienia tajemnic funkcjonowania europejskiej administracji i poznania wielu miejsc w Brukseli, które autor opisuje bardzo wiernie. Niestety Merde w Europie to nie powieść, która wgniata w fotel i przymusza czytelnika do tego, by się od niego nie odrywać. Intryga, która jest głównym wątkiem książki wydaje się być nieco naciągana i za mało rozbudowana. To typowa książka z kategorii: >>można przeczytać<< z naciskiem na słowo "można".

Ocena czytoholika: 3,5 / 5

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.
  • Zapowiadało się ciekawie, ale już widzę, że książka raczej nie spełniłaby moich oczekiwań. Pomysł na fabułę interesujący. 🙂
    Bookendorfina

    • Zgadzam się 🙂 Pomysł na “Merde w Europie” był ciekawy, nieco gorzej niestety wyszło z jego realizacją. Gdyby nie było tyle ciekawych książek na świecie, to tę można byłoby polecić. Jednak jest tak wiele do przeczytania, a tak mało czasu, by to zrobić, że lepiej chyba poświęcić się innym pozycjom 🙂