Mali bogowie - Paweł ReszkaTytuł: Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy
Autor: Paweł Reszka
Kolekcja:
Strony: 336

Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy to wstrząsający reportaż Pawła Reszki, dziennikarza śledczego, o polskim systemie zdrowia widzianym od środka oczyma lekarzy, studentów medycyny, pracowników szpitali. Reszka kolejny raz szokuje czytelników, poprzednim razem wziął na celownik instytucje finansowe, co opisał w swojej książce Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy.

Podobnie jak wspomniana publikacja o świecie finansów, tak i książka Mali bogowie... zapisana jest w formie rozmów, a rozmówcami są pracownicy służby zdrowia oraz studenci ostatnich lat medycyny. Reszka rozmawia o ich marzeniach, wyobrażeniach i planach oraz o tym, jak wygląda zderzenie z szarą rzeczywistością systemu, gdy ideały sięgają bruku. A czym jest system? Ciężko określić. To coś, co przemienia zdolnych ludzi z ambicjami ratowania innych oraz świata w bezdusznych robotów pędzących w pogoni za pieniądzem. Co sprawia, że ważniejsze od pacjentów stają się procedury, rozliczenia i punkty.

Co sprawia, że bogowie są mali?

Trudno wskazać jednoznaczną odpowiedź. Reszka podjął próbę przedstawienia pełnego obrazu, na który składają się chroniczny brak pieniędzy w systemie zdrowia, wzajemna nieufność lekarzy, którzy obawiają się konkurencji ze strony młodszych czy też indywidualne cechy poszczególnych lekarzy, których gubi chciwość. Co jest przyczyną tego, że pacjent z człowieka staje się po prostu kolejnym numerkiem na liście? Gdzie gubi się empatia i zwykłe człowieczeństwo? Najczęściej przyczyną jest zwykła codzienność pełna mozołu i trudu. Ile potrzeba czasu, by porzucić swoje ideały i marzenia o ratowaniu ludzi? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi starał się znaleźć Paweł Reszka pisząc reportaż Mali bogowie.

Info o autorze książkiPaweł Reszka to urodzony w 1969 r. polski dziennikarz śledczy, który pracował m.in. w Rzeczpospolitej, Dzienniku czy Tygodniku Powszechnym. Napisał również kilka książek, w tym najbardziej znaną pt. Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy ukazującą skalę degeneracji firm finansowych.

Autor książki niezwykle skrupulatnie przygotował się do jej napisania, by w miarę możliwości przedstawić pełny obraz sytuacji. Sam zatrudnił się jako sanitariusz w jednym ze szpitali, by od środka poznać funkcjonowanie typowej placówki zdrowotnej. Jego obserwacje napawają dodatkową grozą. Jednak najbardziej przygnębia stwierdzenie samego autora o tym, jak działa system:

Wystarczyło ledwie kilka dyżurów, żebym zachował się w sposób, którego nie rozumiem i do dziś się wstydzę.

Co zatem zrobić, by system zdrowia w Polsce funkcjonował lepiej?

Na to pytanie Paweł Reszka nie daje konkretnej odpowiedzi. Czy w ogóle da się znaleźć jasną i oczywistą odpowiedź na tak postawione pytanie? Nie wiem. Na pewno książka Mali bogowie... pozwala wyrobić sobie zdanie, spojrzeć na wiele spraw z innego punktu widzenia, który dla przeciętnego konsumenta usług medycznych zazwyczaj jest ukryty. Dzięki rozmowom autora z przedstawicielami branży medycznej czytelnik może przenieść się w świat lekarzy i ich doświadczeń oraz, choć jest to raczej trudne, zrozumieć ich punkt widzenia.

Oto kilka fragmentów, które dają przedsmak treści zawartych w książce Mali bogowie, a które być może zachęcą Cię do zakupu i przeczytania tego reportażu:

Uwaga spoiler!

Kardiolog: W prywatnym gabinecie pacjent to mój pracodawca. Jest chamem? Wychodzę do innego pomieszczenia, biorę kilka głębokich oddechów, wracam. Jestem miły, uśmiechnięty. A w szpitalu? Szybko się przełączamy. Jak traktujemy tych ludzi? Natychmiast zwracamy się do nich jak do małych dzieci. I ta opryskliwość, wyższość. Demonstracja siły. Zawsze jesteśmy górą! Bo czy jakiś pacjent wejdzie w konflikt z lekarzem, który ma go operować? Nigdy!

Wiadomo, jak ma pan swojego pacjenta, to chciałby go pan dobrze obsłużyć. A jak pacjent jest niczyj, to może poczekać do jutra. Tak więc lepiej być czyimś pacjentem. Moja rada – gdyby pan kiedyś potrzebował pomocy lekarskiej, to zawsze na początek dobrze pójść prywatnie do gabinetu, pokłonić się komuś. U nas profesor bierze 400 złotych za wizytę. To nie są jakieś kosmiczne pieniądze, do wytrzymania. Zwłaszcza jeśli otwierają szpitalne drzwi.

Był szpital w Łodzi, który nie miał kontraktu w NFZ. Mimo to przyjmował porody. Dlaczego? Bo to nagłe porody, za które NFZ i tak musi zwracać. I tak oto w Łodzi był największy odsetek na świecie nagłych porodów.

W pogotowiu wiedzieli o tym wszyscy. Trwało to długo, aż w 2002 roku ukazał się tekst „Łowcy skór” w „Gazecie Wyborczej”. Do tego czasu biznes kręcił się doskonale. W szczycie dostawało się dwa tysiące od „skóry”. Generalnie pieniądze szły do podziału między trzy osoby: kierowca, sanitariusz i lekarz. Odpalało się też dyspozytorowi. Dyspozytor, kiedy był zgon albo coś mogło skończyć się zgonem, zawiadamiał zaprzyjaźniony zespół. Zespół stwierdzał śmierć i dzwonił do zakładu pogrzebowego. Zakład pogrzebowy płacił za zwłoki, czyli za „skórę”.

Więc ludzie chcą się ratować, piszą listy, bombardują media, przychodzą pod ministerstwo. Tak samo było przy układaniu listy refundacyjnej. Jeśli jakiś lek nie znalazł się na liście, oficjalnie nie protestowały koncerny, które traciły na tym ogromne pieniądze. Zawsze protestowali pacjenci.

Lekarz zatrudniony na etacie po normalnym dyżurze musi pójść do domu na jedenaście godzin nieprzerwanego odpoczynku, czyli tak naprawdę ma dzień wolny. A na kontrakcie? To nie jest człowiek, tylko zewnętrzna firma, firma nie musi mieć wolnego. Idzie więc lekarz na ósmą do pracy. Potem siedzi na dyżurze do ósmej jako firma. A następnego dnia od ósmej do piętnastej znowu pracuje jako pracownik szpitala.

Kiedyś chciałem pomagać, teraz kiedy widzę kolejnego zasranego pijaka, którego mi przywożą, chce mi się tylko rzygać.

Nasza ocena: Czy to holik?

Prawie. Mali bogowie... to bardzo dobry, wciągający reportaż, który czyta się właściwie jednym tchem. Widać solidne przygotowanie autora, który by być bardziej wiarygodnym i mieć lepszy ogląd sytuacji nawet podjął pracę w szpitalu. Diagnoza jaką przedstawia Paweł Reszka jest trudna do przełknięcia, choć z tym obrazem służby zdrowia, jaki można zobaczyć w książce, spotykamy się przecież na co dzień. Jest to książka, która zdecydowanie warto przeczytać, bo przenika ona świat lekarzy w Polsce i ukazuje wiele kompletnych absurdów, w których rzeczywistość ciężko uwierzyć.

Ocena czytoholika: 4,5 / 5

 

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

 

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.
  • To bardzo ciekawa pozycja, aczkolwiek sama nadal się zastanawiam, czy reszka nie podkoloryzował pewnych fragmentów.

    • Chciałbym wierzyć, że nie było w tej książce żadnych ubarwień, bo wiele wnosi ona do dyskusji o kondycji służby zdrowia. Z własnych doświadczeń i osób z otoczenia można wysnuć wnioski, że wydarzenia opisane przez Reszkę mogły się wydarzyć.