Jedenaście dni w Berlinie - Hakan NesserTytuł: Jedenaście dni w Berlinie
Autor: Hakan Nesser
Data I wydania: 2015
Kolekcja:
Strony: 328

Jedenaście dni w Berlinie to historia mieszkającego w Szwecji 30-letniego Arnego, który w wyniku tragicznego wypadku w dzieciństwie staje się, delikatnie mówiąc, niezbyt rozgarnięty. Ojciec na łożu śmierci wyznaje mu rzecz niebywałą. Otóż, matka Arnego nie zmarła wiele lat temu, jak mu powiedziano, a odeszła z przygodnym trubadurem i przeniosła się do Berlina. Podczas wygłaszania ostatniej woli, ojciec zobowiązuje Arnego, by wyruszył do stolicy Niemiec w poszukiwaniu matki i przekazał jej tajemniczą szkatułkę.

Podróż do Berlina okazuje się nie lada wyczynem dla sympatycznego, ale mającego nieustanne problemy z kojarzeniem podstawowych faktów, głównego bohatera. Książka jest zapisem jedenastu dni spędzonych przez Arnego w Berlinie. Dni pełnych niespotykanych wydarzeń i wyzwań, którym podołać może jedynie dobrotliwy i prostoduszny Szwed z miasteczka K.

Jedenaście dni w Berlinie to przyjemna i lekka opowieść pełna humoru i zabawnych wątków, które czytelnik może obserwować z punktu widzenia życiowo nieskomplikowanego głównego bohatera. Wskutek serii nieoczekiwanych zbiegów okoliczności zostaje on wplątany w pełne zagrożeń przygody, które śledzi się z uśmiechem na ustach. Lektura przebiega bardzo sympatycznie i jest bardzo wdzięczną odskocznią od codzienności. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Hakana Nessera, ale jestem przekonany, że nie ostatnie.

Kilka cytatów wyłapanych z książki:

Uwaga spoiler!

Raczej nigdy nie dostaniesz Nagrody Nobla, mój synu, ale jesteś dobrym człowiekiem, a to dużo więcej, niż można powiedzieć o lwiej części ludzkości.

Cieszę się, że nie udało ci się całkiem dorosnąć. Ja też nigdy nie dorosłem, i to była najlepsza rzecz, jaką zrobiłem.

Nasza ocena: Czy to holik?

Niezupełnie. Jedenaście dni w Berlinie to ciepła i przyjemna historia z wieloma wątkami humorystycznymi, w sam raz na letnie wycieczki. Nie jest to jednak powieść, którą czyta się z wypiekami na twarzy w oczekiwaniu, co wydarzy się za moment. W książce pojawiają się momenty nieco nużące i chyba trochę przekolorowane. Dodatkowo pojawiają się wątki nieco surrealistyczne, a muszę przyznać, że nie jestem fanem takich historii z pogranicza fantastyki. Niemniej jednak jest to książka, którą warto polecić szukającym powieści, które można przeczytać z lekkim z przymrużeniem oka.

Ocena czytoholika: 4 / 5

 

Masz inne zdanie na temat tej książki? Podziel się nim w komentarzu 🙂

Człowiek wielu zainteresowań, pełen zapału i optymizmu. Prywatnie pasjonat nowych technologii, historii II Wojny Światowej oraz zapalony czytelnik kochający książki. Po godzinach zacięty gracz w squasha i futsal.
  • Zrobiła na mnie dobre wrażenie i jakoś Nesser również w takim nieco mniej poważnym wydaniu przypadł mi do gustu 🙂

    • Póki co nie znam Nessera w innym wydaniu niż to z “Jedenastu dni…”, ale wiem, że przyjdzie dzień, w którym poznam 🙂 co polecasz w pierwszej kolejności tego autora?

      • Czytałam do tej pory poza “11 dni…” tylko “Żywi i umarli w Winsford” i bardzo podobał mi się klimat. Ale fabuła nie była doskonała i podobno to też nie jest typowa dla tego autora odsłona 🙂 Na półce czeka na mnie jeszcze jego nowa książka – “Oczy Eugena Kallmanna” 🙂

        • Dzięki 🙂 przeczytam obie Twoje recenzje i wybiorę którąś z tych dwóch książek, gdy tylko nadrobię zaległości, które mi się nagromadziły w ostatnim czasie 🙂